środa, 3 lutego 2016

Wisła Płock – duma Mazowsza

Rok 1997. - W finale na Petrochemię czekał Śląsk Wrocław. Również i tu potrzeba było aż pięciu pojedynków, aby wyłonić mistrza. W rozstrzygającym o tytule meczu nie zabrakło i emocji, i spięć zarówno na boisku, jak i na widowni. W końcówce bramkarz Śląska uderzył w twarz Artura Niedzielskiego. Po 10 sek. mecz zakończył się i doszło do bijatyki kibiców. Zawodnicy Petrochemii wskoczyli na balkon, broniąc żon i dziewczyn. Po krótkiej szamotaninie z użyciem nóg i krzeseł zaprowadzono porządek. Wszystko to działo się w miejscu, gdy w Europie rozgrywano mistrzostwa świata w piłce ręcznej, niestety bez Polaków. – Przy milczącym współudziale wiceprezydenta Płocka, Stanisława Jakubowskiego, obecnego wtedy na trybunach, dodajmy od siebie.

Jak widać, monografia Wisły Płock Duma Mazowsza. Wisła Płock 65 lat tradycji (1947-2012) obfituje w liczne anegdoty i historie spoza boiska. Jeśli dodamy do tego drobiazgowe wyliczenie rozgrywek w poszczególnych sekcjach, składów, wyników, rozegranych dzień po dniu meczów, jestem pełna podziwu dla benedyktyńskiej pracy autora, Zbigniewa Pawłowskiego.

Dla przeciętnego płocczanina klub Wisła to… piłka ręczna i nożna. Obecnie w istocie tak jest. Tymczasem w historii klubu istniały w różnym czasie sekcje: tenisa stołowego, hokeja na lodzie, koszykówki, piłki siatkowej, podnoszenia ciężarów, szachowa, motorowa, lekkoatletyczna, bokserska, kolarska, strzelecka  i – najmłodsza -  piłki ręcznej kobiet. Od zakończenia wojny zabrakło może dobrej woli działaczy, warunków lokalowych, sportowców, ale na pewno nie kibiców. Jednak niektóre z nich nie działały dłużej niż kilka lat.
Wielką wartością książki jest jej część ikonograficzna. Zwłaszcza archiwalne zdjęcia z przełomu lat 40.i 50. I samego 50-lecia. Nie ukrywam, że nie jestem fanką sportu i rozróżniam jedynie szczypiornistów z ostatniego 10-lecia, ale miło popatrzeć na facetów w groteskowych gaciach czy hokeistów w futrzanych czapkach. Na jednym ze zdjęć wypatrzyłam nawet nieco młodszego trenera Nawałkę. Strony historyczne to taka mała izba pamięci.

Natomiast drobiazgowo opisane sekcje istniejące do dziś – to nieocenione źródło wiedzy dla badaczy sportu, którzy mają podane na tacy wszystko: składy drużyn, wyniki meczy, zawodników, trenerów.
I emocje, których pełno w książce, przede wszystkim piłkarskie: dlaczego nożni spadli z ligi, kiedy wrócą, z kim. Na stadionie bywało zwykle mniej kibiców niż „w blaszaku” i na Orlen Arenie, ale serca mieli gorące.  Jedź do Płocka, tam oduczysz się grać! To brzmi już jak nowa klątwa prześladująca nasz futbol. Fakt, że klub z Orlenem najbogatszym przedsiębiorstwem w Polsce za plecami (nigdy!) nie spełniał pokładanych w nim oczekiwań. Zmieniali się piłkarze, trenerzy i prezesi, a wszystkie te roszady miały zawsze taki sam skutek – okulały zespół kulał nadal. – tak oceniał nas dziennikarz „Piłki Nożnej” w 2003r.

Polecamy książkę Zbigniewa Pawła Pawłowskiego, na co dzień  nauczyciela wychowania fizycznego w Zespole Szkół Nr 1 w Płocku i trenera piłki nożnej I klasy. Pawłowski jest przykładem regionalisty, którego praca będzie długo służyć zarówno historykom, jak i miłośnikom płockiego sportu. Warto podkreślić pomoc pracowników Książnicy przy poszukiwaniu materiałów źródłowych do wydawnictwa.


Zbigniew Pawłowski,  Duma Mazowsza. Wisła Płock 65 lat tradycji, POKiS, Płock 2014

                                                                                                       Milena

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz