środa, 22 lutego 2012

Dziesięć stron świata



Kolejna, godna polecenia książka wielokrotnie nagradzanej i cenionej przez czytelników autorki.
         Dziesięć stron świata to dziesięć opowiadań, dziesięć kultur i dziesięciu bohaterów, których losy rozgrywają się w różnych miejscach na świecie – m.in. w Indiach, Kolumbii, na Białorusi, w Danii, Japonii, USA i w Polsce.
         Pozornie niezwiązane ze sobą historie prezentujące odległe rzeczywistości coś jednak łączy. Czytelnik szybko orientuje się, że motywem przewodnim książki są marzenia piętnastolatków, które w dużej mierze zależą od tego, gdzie przyszli na świat i z jakich domów pochodzą.
         Każde opowiadanie to odrębne losy i różne aspiracje, których realizacja wymaga dużej determinacji. Zderzenie marzeń z rzeczywistością czasami bywa bolesne i ma swoją cenę.
Na mapie marzeń znalazły się losy Kolumbijki Cesaria, zarabiającej na życie własnym ciałem i marzącej o karierze tancerki samby, Dunki Emmy, której światem zachwiała wiadomość o ślubie mamy  z przyjaciółką, Japończyka Aki, który pomaga swojemu bratu uzależnionemu od internetu, Piotra z Warszawy, któremu przyjdzie zmierzyć się z pokusą  zdobycia szybkich pieniędzy za cenę złamania własnych zasad.
Dziesięć stron świata to także książka o  podejmowaniu decyzji, odwadze i odpowiedzialności za swoje życie. Bohaterowie muszą dokonać wyboru – mogą zaakceptować rzeczywistość lub próbować ją zmienić, mogą powielać losy swojego środowiska lub próbować wydostać się z niego.
Opowiadania polecam przede wszystkim gimnazjalistom, ale jeśli osoba dorosła sięgnie po tę książkę, to również znajdzie tu coś dla siebie, choćby przypomnienie tego, że na realizację marzeń nigdy nie jest za późno. To także propozycja dla tych, którzy poszukują odpowiedzi na zawsze aktualne pytanie o to, jaki mam wpływ na własne życie, a w jakim stopniu określa nas czas, miejsce, kultura, rodzina i przypadek.

Ola

czwartek, 16 lutego 2012

Nikt nie widział, nikt nie słyszał…


Nikt nie widział, nikt nie słyszał… to książka zaskakująca i znakomicie napisana. Autorka doskonale  panuje nad wielowątkową fabułą, umiejętnie dawkuje napięcie i celnie oddaje stany emocjonalne bohaterów i ich uczucia.
Małgorzata Warda ma dodatkowo dar zainteresowania czytelnika losami bohaterów już od pierwszych stron, co sprawia, że książkę czyta się jednym tchem. Powieść porusza trudny temat osób zaginionych i dramatu, jaki przeżywają zarówno te osoby, jak i ich bliscy. Poznajemy trzy historie. Lena od dwudziestu lat próbuje dojść, co stało się z jej małą siostrzyczką Sarą, która nagle zniknęła z podwórka w Gdyni. Agnieszka, młoda Polka z Paryża, odkrywa, że prawdopodobnie jako dziecko została porwana, a na plaży w Łebie policja odnajduje kobietę, która po latach uciekła od swojego porywacza. Czy któraś z nich jest zaginioną Sarą?
Teraźniejszość i przeszłość przeplatają się, wymaga to więc od czytelnika dużej uwagi, ale warto przeczytać, ponieważ ta książka jest dowodem na to, że polscy autorzy nie mają się czego wstydzić, powieść zapada w pamięć i na długo w nas pozostaje.
Inne powieści Małgorzaty Wardy, również warte polecenia, dla czytelników lubiących trudne tematy i zaskakujące zakończenia: Środek lata, Ominąć Paryż, Czarodziejka.

Iwona L

piątek, 3 lutego 2012

Jak poranione ptaki


Książka Jak poranione ptaki  to opowieść biograficzna autorstwa Daniela Ratza. We wzruszający sposób autor przedstawił w niej losy swojej rodziny targanej przez wichry historii. Mimo dużej  dawki  refleksyjności  i osobistego charakteru posiada ona nieocenioną wartość poznawczą, zwłaszcza  dla osób zainteresowanych  problematyką narodowościową  ziemi płockiej (głównie  okolic Duninowa) oraz tematem wypędzonych rodzin niemieckich.  Przodkowie autora byli  jednymi z wielu niemieckich kolonistów zamieszkujących tereny nadwiślańskie.  Pomimo swojego pochodzenia rodzina  „czuła się polską i we własnym polskim kraju”, pracowała  i  dzieliła losy  zarówno Polaków, Żydów, jak i pozostałych  Niemców. Przykład potomków Idy i Karola Ratzów  odzwierciedla losy rodzin, które wojna skazała na biedę, walkę o  przetrwanie i zachowanie zwykłej ludzkiej godności oraz na to najgorsze -  śmierć bliskich i tragedię wygnania z rodzinnej ziemi.
      Rozdział książki, w którym autor  opowiada o  pracowitym, pełnym poświęceń życiu swojej matki – Genowefy Gościniak dostarcza najwięcej  wzruszeń. Pięknie jest tu opisany  moment przyjścia autora na świat, kiedy „Genowefa poszła na łąkę narwać szczawiu dla wracających z kościoła dzieci. W samo niedzielne południe, na pachnącej, ciepłej łące powiła syna”. Wiele faktów, wydarzeń i nazwisk zachowanych w pamięci matki autora po mistrzowsku wpleciono w  tę rodzinną opowieść. Atutem książki jest również jej  ciepły, barwny i przystępny  język oraz  objętość, z którą można zmierzyć się w jedno popołudnie. 

Iwona