środa, 25 czerwca 2014

Rzeźnik drzew



          W tym zbiorze 12 opowiadań autor zaczyna od budzącej grozę nocnej atmosfery cmentarza, duchów i zombi. W kolejnym, tytułowym dziełku znowu cmentarz – Powązki. Usuwanie drzewa, którego korzenie niszczą grób, szaleństwo pracownika, okrutne morderstwo kolegi i … decyzja o potrzebie sprowadzenia rzeźnika drzew dla usunięcia „zatrutego” drzewa. Inna fantazja ze stuletnimi jajkami dla tajwańskich smakoszy, jajkami ukrytymi w piwnicy starego warszawskiego domu, ze smokiem mającym przynieść nam wolność po stanie wojennym, zakończona wzbogaceniem się pewnego sinologa polskiego, może rozśmieszyć znakomicie skonstruowaną intrygą. Podróż w przeszłość, próba zamachu na cara w XIX wieku, zmiana biegu dziejów, utrzymane są w nastroju mrocznych działań. Hipotetyczna wojna Polski z Rosją, wynalazki komputera kwantowego i grawitolotu, broń masowej zagłady, groźba jej użycia i zmuszenie do kapitulacji rosyjskiego imperium – kończy się ukaraniem za to wojskowych przez prezydenta Polski 
i przeproszeniem władz Rosji. Jest to futurologiczna historia chwały zawarta w opowiadaniu, w którym autor doskonale porusza się w świecie techniki i polityki. Tajemniczy świat archeologii z wielkim znawstwem, co nie dziwi, zważywszy na wykształcenie autora, wciąga czytelnika w opowiadaniu Czytając w ziemi, gdzie przy okazji przewijają się wątki niemieckich czasów i polski krajobraz popegeerowskiej, biednej, zapijaczonej wsi na Pomorzu. Zabijanie potwora nad Dnieprem koło kozackiej wsi, sprytne oszustwo zawarte w tej historyjce, musi budzić wesołość czytającego opowiadanie Połoz. Bunt szewców to wizyta osób z innych światów na naszej planecie, postrzeganej jako Ziemia Kłamców - jej mieszkańcy narzekają, że nie mają pracy, a ciągle konstruują maszyny uwalniające ludzi od pracy, nie mając własnych kłopotów, przejmują się wyssanymi z palca losami osób opisanych w książkach i ukazanych filmach. Opowiadanie Poddasze - mieszkanie malarza przed rewolucją, odkryta tajemnica niepokojących hałasów nocnych, Serce kamienia – to działania Ossowieckiego (chyba chodzi o znakomitego przedwojennego jasnowidza), trafiającego na ślad makabrycznej praktyki pewnej sekty, Teatralna opowieść – to przeżycia dekownika 
w stanie wojennym, egzystującego w gmachu Teatru Wielkiego w Warszawie, w świecie odrębnej zupełnie cywilizacji, Syria – Ślad oliwy na piasku  - urokliwa atmosfera badania tajemniczej bitumicznej drogi do Edenu (raju), ruiny starego zamku krzyżowców, plemię satanistów, tajemnice historii…
            Tyle wspaniałych opowieści, erudycja, talent fantasty, dobra zabawa, rozrywka dla czytelnika, przy okazji budząca zainteresowanie i zmuszająca do refleksji…

Jan P.

wtorek, 17 czerwca 2014

Gwiazd naszych wina



        Green John poruszył w swojej książce bardzo ważną kwestię śmierci, czekania na ten moment. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że te tematy dotyczą nastolatków borykających się z nowotworem.
Jest to powieść przeznaczona dla młodzieży, ale czy rzeczywiście tylko dla nich? W przejmujący i w bardzo urzekający sposób autor przedstawia młode osoby, które wbrew pozorom dużo lepiej od dorosłych radzą sobie z wizją nadchodzącej wielkimi krokami śmierci. Dorośli uciekają w alkohol, nie szukają sensu istnienia. Zaś ci młodzi ludzie analizują, rozmawiają na ważne tematy i cieszą się tym, co mają, pomimo swojej nieuleczalnej choroby.
Główna bohaterka, Hazel Grace Lancaster to szesnastolatka przykuta do butli tlenowej, miłośniczka Ciosu udręki, specyficznej, niedokończonej książki. Uczestniczy w spotkaniach grupy wsparcia, gdzie poznaje Augustusa Watersa. Od tej pory są nierozłączni. Przeprowadzają Czytelnika przez odmęty trwania w chorobie, odnajdując piękno świata w sobie nawzajem.
Gwiazd naszych wina uczy, że należy wykorzystywać każdy dzień życia. Można pięknie żyć, nawet tracąc wzrok. Autor przemyca także informacje dotyczące urządzeń wspomagających osoby niepełnosprawne i chore. Jest to pełna bolesnych, lecz tak bardzo prawdziwych i naturalnych zdań i problemów książka, poruszająca tematy, które dla zdrowych ludzi są ciągle tematami tabu. Ucieka się od nich z obawy przed „zarażeniem się”. Jednak warto zastanowić się nad przesłaniem płynącym z pytania Augustusa - co po nas zostanie? Pomimo wszystko niezwykle istotne jest, aby zawsze mieć obok siebie kogoś ważnego i bez względu na okoliczności tej osoby nie odrzucać.
 Joasia K.

wtorek, 10 czerwca 2014

Resortowe dzieci MEDIA



      „Książka została zatwierdzona przez Ministerstwo Prawdy. Tę książkę możesz kupić w Księgarni Ludzi Myślących. Książkę polecają: Gazeta Polska, niezależna.pl. w Sieci, republika” – można przeczytać na okładce, a wiele adresów internetowych dotyczy wydawnictwa o pretensjonalnej nazwie nawiązującej do francuskiego ruchu wolnościowego sprzed 450 lat. „Wybrane osoby dramatu …” – tu na zakładce pada 8 nazwisk, wśród nich, m.in. byłego prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego czy znanego dziennikarza Ryszarda Kapuścińskiego. Zresztą wszyscy prezydenci III RP (prócz Lecha Kaczyńskiego) są negatywnie przedstawiani, nie cieszą się sympatią autorów.
Autorzy książki to publicysta i wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim oraz dwoje dziennikarzy, w tym Dorota Kania ze stażem w 10 redakcjach gazet i telewizji, szczycąca się tym, że ujawniła naganną przeszłość rodziców Anny Komorowskiej, żony Bronisława Komorowskiego, prezydenta RP.
Aż tyle mówią okładki książki, intrygując czytelnika i zapraszając do studiowania wnętrza…
Pasjonująca miała być chyba lektura losów około 1300 znanych i nieznanych ludzi (umieszczonych w Indeksie Osób), z których zdecydowana większość zbłądziła i trafiła do akt osławionej Służby Bezpieczeństwa, wywiadu, kontrwywiadu i innych jeszcze wojskowych służb, powołanych w PRL dla… deprawowania obywateli.
Zadałem sobie umiarkowany – w porównaniu do autorów - trud i naliczyłem na 430 stronach książki prawie 70 zdjęć i kopii dokumentów obciążających wspomniane chyba z tysiąc osób, „agentów”, wsparte prawie 800 przypisami charakteryzującymi źródła informacji… Zaiste benedyktyńska to praca autorów, wertujących archiwa Instytutu Pamięci Narodowej i inne słowo pisane.
            Jednak przecież słynna lustracja, tak bardzo dzieląca nasz naród, nie przyniosła niczego, co wydaje się oczywiste w kontekście win tych obywateli, którzy popełnili świadomie lub pod przymusem czyny uznawane teraz za niegodne, czyli, że te winy powinny skutkować karami. Czy zatem zbiory akt IPN to zapis nieukaranych przewinień, udokumentowana prawdziwa historia niemoralnych postaw prominentnych osób, niechlubne dzieje naszego narodu? Czy mają one może służyć niesławnej pamięci obwinionych? Czy, niepełne zresztą, akta sławić może mają pracowitość i skuteczność służb, które gnębiły obywateli PRL? Karać mają ich ofiary, gdy werbujących ich, nietykalnych dziś, funkcjonariuszy cieszących się wysokimi emeryturami? Jak zawsze, i tu w sytuacji kata i ofiary wygrywa kat. Czy wreszcie, wzorem odwiecznej praktyki Kościoła, gdzie księża nie ujawniają grzechów usłyszanych podczas spowiedzi, ci autorzy, wyraźnie preferujący opcję partii, ceniącej wysoko wartości chrześcijańskie, nie powinni zdobyć się na refleksje – dokąd taka „walka teczkami” prowadzi? Potrzebna nam niezgoda, może wariant ukraiński? Kiedyś czytałem, że gospodarczą potęgę Singapur zawdzięcza przywódcy, który jako agent brytyjski i japoński z pewnością w naszej lustracji przepadłby z kretesem. Lustracja na Węgrzech też podzieliła społeczeństwo, za udaną uchodzi czeska i ta z NRD – ale jak mogli ostać się w jej wyniku, np. prezydent Niemiec Gauck lub kanclerz doktor Angela Merkel, oboje z NRD, gdzie służby Stasi były równie efektywne, co nasze?
Autorzy zapowiadają ciąg dalszy wydawniczej serii dla penetracji akt IPN innych środowisk. Jakie naprawdę cele chcą osiągnąć? Zastępując sądy, oni, jedyni sprawiedliwi, nadal przecież żyć będą wśród tłumu byłych agentów i ludzi, którzy takowych mieli wśród swoich rodziców i znajomych, żyjących niegdyś w PRL...
            Ludzie młodzi mają zupełnie inne problemy, jednak zapewne sama idea lustracji do nich przemawia i poparliby zakaz pełnienia ważnych stanowisk przez skazanych wyrokami sądów. Jednak rewizja, chyba w IV RP,  po 25 latach istnienia III RP, karier i statusu majątkowego byłych „agentów”, przytaczanie niechlubnych życiorysów ich rodziców, to rodzaj masochistycznego nurzania się w szambie złych ludzkich skłonności.
Tak to widzę. 

Jan P.