Posty

Czy to pies, czy to Bies?

Obraz
  „Dopóki żył, byłby zagrożeniem dla zbyt wielu ludzi.” Stanisław Stadnicki, 62-letni były oligarcha z brudnymi interesami za sobą i nieszczęśliwy ojciec. Bohater najnowszej książki Michała Śmielaka „Pomruk”. Aby zapomnieć o dotychczasowym życiu rzucił wszystko i wyruszył w Bieszczady. Nie on jeden. Przez dwa lata codziennie po biegu (utrzymywał ciało w dobrej formie) siadał i próbował się zabić. Nie potrafił nacisnąć spustu. Tchórz. W końcu znalazł na swojej ścieżce trupa i lawina ruszyła. Na bieszczadzkich   połoninach nie ma światła, ani oddechu. Góry - symbol obiecanego raju, u Śmielaka stały się piekłem. Nie przypadkiem zapewne wiejski sklepik nosi miano „U Czarta”.   Społeczność Pomruku troskliwie skrywa tajemnicę, a obcy nie mają do niej dostępu. Kto złamie tabu zginie. Bies wokół wioski czuwa. W końcu i Stadnicki zaczyna wierzyć, że postać z legendy istnieje. Ale podejmuje wyzwanie i zaczyna walkę z bestią. Autor na kartach swojej powieści stworzył przebogatą galerię osobow

Saga rodu Gardowskich

Obraz
„Nieskładny ten mój list. Słowa dobieram z trudem, bo co rusz inne wyrywają mi się z serca, inne niż te, które wypada mi przelać na papier”, pisze do Janki Gardowskiej Jakub Zigman. Nowa powieść Małgorzaty Garkowskiej Dzwony o zmierzchu. Ostatni portret jest w znacznej mierze oparta na narracji epistolarnej i, przyznam szczerze, zazdroszczę autorce jej subtelnego talentu do pisania listów. Jakub kokietuje tłumacząc się „nieskładnością”, tak naprawdę z każdego słowa przebija fascynacja kochanką, jej ciałem, talentem, intuicją. Tym razem saga rodziny Gardowskich to kolejne ponad 10 lat   z historii Płocka (1930-1942), lat trudnych, z nietolerancją, kryzysem i okupacją niemiecką w tle. Michalina dojrzewa, rodzi się mały Michał. Nie można uciec od własnego przeznaczenia, rodzice długo przygotowywali się na rozmowę z córką na temat jej pochodzenia, a dziewczyna i tak z ulicy dowiaduje się, że jest „bolszewickim bękartem”. Ale Miśka wyrasta na silną, wyemancypowaną kobietę. Książka ma g

Żądza pieniądza

Obraz
„Pieniądz dobry sługa, ale zły przewodnik”, powiedzenie, które na okładce zamieszcza Jacek Ostrowski wodzi nas po świecie szóstego tomu „Serii z papugą” o tytule „Porwanie” niczym po piekle. Właściwie to poza kręgiem dobrych znajomych znanej płockiej adwokatki Zuzy Lewandowskiej wszyscy są źli. Ktoś porywa syna znanego piekarza, okazuje się, że w domu młodego odbywały się huczne imprezy, ba, orgie. Bywał na nich establishment, sekretarz partii, milicjanci, prokuratorzy i, tak się złożyło, że gangsterzy.  Nie brakowało panienek wątpliwej konduity, zwłaszcza jedna, wielkiej urody, o wdzięcznej ksywie Pomponik cieszyła się względami bywalców. Tym tropem idzie Zuza ze swoim przyjacielem sierżantem Nowakiem. Dokąd ich zaprowadzi…? Dodajmy, że oficjalnie śledztwo prowadzi grafoman Mariański, który „kocha” Lewandowską tak bardzo, jak ona go nienawidzi. Mocną stroną kryminałów Ostrowskiego, jak zawsze, są postacie i wątki drugiego planu. Jest stan wojenny. Oprócz wysypu milicjantów na ulic

Stara Słaboniowa i Spiekładuchy

Obraz
  Po „Słaboniową…” sięgnęłam spragniona opowieści o cudach i widach, rzeczach niezwykłych. Spodziewałam się klimatów słowiańskich: Mokosz chodzącej po polach, Swarożyca stojącego w płomieniach i innych elementów zaczerpniętych z dawnych wierzeń. Czy to właśnie otrzymuje czytelnik? Nie do końca. Pierwsze kilka stron przekonało mnie, że dalej będzie tylko ciekawiej! Przede wszystkim nie jest to książka „grzeczna”, lecz „grzeszna”. Grzech staje się tu pewnego rodzaju motywem przewodnim. A jak wiadomo, zanim grzech to kuszenie. I to nie przez byle kogo. Sam diabeł pod postacią kozła oraz i inne siły nieczyste, starają się zmącić spokój w umysłach naszych bohaterów. Nie brakuje tu opisów lubieżności, które popełniają postaci pod wpływem opętania. W „Słaboniowej…” ludzie mierzą się zarówno z siłami zła, jak i własnymi słabościami. Dosadność opisów oraz cięty język z pewnością nie są przeznaczone dla każdego.   Czytelnik powinien się przygotować na obcowanie z wiejską gwarą oraz pewnego rod

Bibliofilska edycja wyboru wierszy Tadeusza Różewicza

Obraz
  Z okazji setnej rocznicy urodzin Tadeusza Różewicza Biblioteka Publiczna m.st. Warszawy – Biblioteka Główna Województwa Mazowieckiego przygotowała edycję wyboru wierszy Tadeusza Różewicza “Czas, który idzie”. Tadeusz Różewicz przeżył wojnę, został jednak przez to doświadczenie naznaczony. Jego głos jest o tyle ważny i powinien być słyszany, że ślady koszmaru II wojny światowej zacierają się w kolejnych pokoleniach. Jako świadek tamtych czasów jest autentyczny, a jego słowa brzmią przejmująco, tym bardziej że są proste i nieupiększone żadną stylizacją. Stanowią odpowiedź na pytanie: czy jest możliwa poezja po Holokauście. Odwołując się do tragicznego doświadczenia Polaków, budują świadomość narodową. Jednocześnie poezja i cała twórczość Różewicza jest na wskroś współczesna i doskonale odzwierciedla nasze losy i dylematy. Inspirujące zderzenie wczesnych utworów poety z pracami Bohdana Borowskiego, Władysława Hasiora, Mariana Kruczka i Józefa Szajny pomoże kształtować historyczną i kult

Balwierz z Narwi

Obraz
  Opowieść o Balwierzu to moim zdaniem najlepsza z ostatnich książek, w których Katarzyna Bonda wraca do postaci profilera Huberta Meyera. Meyer trochę przypadkiem zostaje zaplątany w sprawę morderstwa księdza Donata Gizy, zapalonego myśliwego i króla miejscowych łowczych. Kula snajpera spada na kapłana, który wyszedł na nielegalne polowanie znienacka, nieopodal w kapliczce świętego Huberta – niczym złożone w ofierze – leży ciało kilkuletniego Tymka, syna miejscowej femme fatale, na co dzień gospodyni księdza. To tylko punkt wyjścia do kolejnych morderstw. Meyer rozwiązuje je z rudowłosą prokurator Weroniką Rudy. Zadanie nie jest łatwe, bo lokalna społeczność ma swoje tajemnice, mroczne sekrety, niejasne powiązania i interesy. I pilnie strzeże ich przed obcymi! W książce poza głównymi postaciami i wszechobecną przyrodą jest szereg bohaterów pobocznych, którzy pozostają w pamięci. Jednym z nich jest babcia Kupała, można rzec szeptucha i jej opóźniony intelektualnie wnuk Jańcio. Wprawdzi

Harcerskie pejzaże

Obraz
  „Jaki świat byłby piękny, gdyby wszyscy ludzie byli harcerzami”, pisał błogosławiony phm. Stefan Wincenty Frelichowski, patron polskiego harcerstwa.   Do tych słów odwołuje się harcmistrz Jan Józef Chojnacki, architekt, poeta, kompozytor, malarz, a i to nie wszystkie jego talenty. Niedawno ukazała się książka - zbiór literackich aktywności druha „W harcerskim Ogrodzie Przepiękności”. Warto po nią sięgnąć. Choćby po to, aby spróbować odpowiedzieć na pytanie: ile jest z harcerza w życiu i ile w życiu z harcerza. Wydaje się, że te dwie aktywności w bogatym  życiorysie harcmistrza Chojnackiego trudno rozdzielić. Książka wyłania się z kręgu boga Dionizosa, wypełniona tańcem i śpiewem. Sam druh, wspominając kunszt Jana Kochanowskiego, zauważa, że nigdy nie napisałby „Trenów”, bo nie potrafi tworzyć smutnych wierszy. Upiększał muzyką rozliczne złazy, zloty, śpiewał podczas ognisk (jest mistrzem gry na akordeonie), wielu ludzi określa go mianem mistrza i nauczyciela. Liczne opowieści i gawęd