Posty

Alchemia mitów

Obraz
  Nowa książka płockiego lekarza, działacza organizacji medycznych, społecznika i literata to trzecia część cyklu tekstów nawiązujących do dzieł malarskich. Ta forma literacka – wiersz lub proza inspirowana najczęściej obrazem, ale równie dobrze zdjęciem, rzeźbą czy filmem – nazywa się ekfrazą, i właśnie zbiór takich ekfraz proponuje nam Jarosław Wanecki. Każdy z jego zręcznie stylizowanych tekstów jest gustownie ilustrowany obrazem, więc książkę równie świetnie się czyta, co ogląda – jak malarski album z wyrafinowanym komentarzem. Drugim punktem odniesienia, poza historią malarstwa (z dziełami klasyków i obrazami mało znanymi, wypatrzonymi bystrym okiem autora), jest mitologia grecka, jednak owoce tego interdyscyplinarnego spotkania spadają na grunt całkiem współczesny. Autor Alchemii mitów nie tyle wybiera się w przeszłość, ile ją przywołuje tutaj, by przejrzały się w niej nasze teraźniejsze sprawy. Zarówno forma, jak i styl książki mogą budzić skojarzenia z twórczością Jacka Deh

Skradzione lato

Obraz
  Od tej książki nie można się oderwać. Być może często się tak mówi o książkach, ale od tej naprawdę nie można. Grażyna Jeromin – Gałuszka od pierwszej strony dosłownie wciąga nas w snutą opowieść. Podobnie jak w innych pozycjach tej autorki przez całą historię towarzyszą nam tu trudne emocje: smutek, rozczarowanie, gniew. Jednak ani nam w głowach wyrywanie się z tego mocnego ucisku negatywnych wrażeń, okazuje się bowiem, że ten ból ma w sobie piękno, dobroć, łagodność. My po prostu musimy dać sobie czas i wytrwać z bohaterkami — wtedy ukaże się nam pełen obraz (i to jaki!). Będzie to pejzaż namalowany wrażliwością. „Skradzione lato” to ciekawa pozycja, ponieważ ciężko ją wstawić w ramy gatunku, jednoznacznie określić nastrojowość, ocenić postępowanie i charakter postaci. Możemy za to z pełnym przekonaniem powiedzieć, że jest to jedna z tych książek, po których przeczytaniu westchniemy i stwierdzimy: „Ale to było dobre!”. Co tu dużo pisać, ten kto czytał inne tytuły, które wyszły sp

Książki na jesień dla dużych… i małych

Obraz
    W tym roku jesień nadeszła szybciej niż się spodziewaliśmy. Pogoda jest iście „grzybowa”- deszcz zacina za oknem, dni stają się coraz krótsze. Jesienna aura sprzyja wędrówkom po lesie w poszukiwaniu jego największych skarbów, gotowaniu aromatycznych dań z dyni, piciu niezliczonych ilości rozgrzewającej herbaty i oczywiście czytaniu książek! Na zbliżające się długie wieczory mamy dla Was kilka polecajek. Wśród nich znajdziecie wciągające kryminały – te bardziej na serio, ale i takie z przymrużeniem oka, dobre powieści obyczajowe  i historie, w których aż kipi od magi. Dla rodziców natomiast przygotowaliśmy książki, które będą doskonałym pomysłem do czytania dzieciom przed snem – w końcu piękna opowieść na dobranoc to recepta na piękne, bajkowe sny :)                                                                                  Książki dla dużych...   1 . „Dywan z wkładką” i „Efekt pandy” Marty Kisiel – te komedie kryminalne odpędzą jesienną chandrę niczym Harry Potter de

Czy to pies, czy to Bies?

Obraz
  „Dopóki żył, byłby zagrożeniem dla zbyt wielu ludzi.” Stanisław Stadnicki, 62-letni były oligarcha z brudnymi interesami za sobą i nieszczęśliwy ojciec. Bohater najnowszej książki Michała Śmielaka „Pomruk”. Aby zapomnieć o dotychczasowym życiu rzucił wszystko i wyruszył w Bieszczady. Nie on jeden. Przez dwa lata codziennie po biegu (utrzymywał ciało w dobrej formie) siadał i próbował się zabić. Nie potrafił nacisnąć spustu. Tchórz. W końcu znalazł na swojej ścieżce trupa i lawina ruszyła. Na bieszczadzkich   połoninach nie ma światła, ani oddechu. Góry - symbol obiecanego raju, u Śmielaka stały się piekłem. Nie przypadkiem zapewne wiejski sklepik nosi miano „U Czarta”.   Społeczność Pomruku troskliwie skrywa tajemnicę, a obcy nie mają do niej dostępu. Kto złamie tabu zginie. Bies wokół wioski czuwa. W końcu i Stadnicki zaczyna wierzyć, że postać z legendy istnieje. Ale podejmuje wyzwanie i zaczyna walkę z bestią. Autor na kartach swojej powieści stworzył przebogatą galerię osobow

Saga rodu Gardowskich

Obraz
„Nieskładny ten mój list. Słowa dobieram z trudem, bo co rusz inne wyrywają mi się z serca, inne niż te, które wypada mi przelać na papier”, pisze do Janki Gardowskiej Jakub Zigman. Nowa powieść Małgorzaty Garkowskiej Dzwony o zmierzchu. Ostatni portret jest w znacznej mierze oparta na narracji epistolarnej i, przyznam szczerze, zazdroszczę autorce jej subtelnego talentu do pisania listów. Jakub kokietuje tłumacząc się „nieskładnością”, tak naprawdę z każdego słowa przebija fascynacja kochanką, jej ciałem, talentem, intuicją. Tym razem saga rodziny Gardowskich to kolejne ponad 10 lat   z historii Płocka (1930-1942), lat trudnych, z nietolerancją, kryzysem i okupacją niemiecką w tle. Michalina dojrzewa, rodzi się mały Michał. Nie można uciec od własnego przeznaczenia, rodzice długo przygotowywali się na rozmowę z córką na temat jej pochodzenia, a dziewczyna i tak z ulicy dowiaduje się, że jest „bolszewickim bękartem”. Ale Miśka wyrasta na silną, wyemancypowaną kobietę. Książka ma g

Żądza pieniądza

Obraz
„Pieniądz dobry sługa, ale zły przewodnik”, powiedzenie, które na okładce zamieszcza Jacek Ostrowski wodzi nas po świecie szóstego tomu „Serii z papugą” o tytule „Porwanie” niczym po piekle. Właściwie to poza kręgiem dobrych znajomych znanej płockiej adwokatki Zuzy Lewandowskiej wszyscy są źli. Ktoś porywa syna znanego piekarza, okazuje się, że w domu młodego odbywały się huczne imprezy, ba, orgie. Bywał na nich establishment, sekretarz partii, milicjanci, prokuratorzy i, tak się złożyło, że gangsterzy.  Nie brakowało panienek wątpliwej konduity, zwłaszcza jedna, wielkiej urody, o wdzięcznej ksywie Pomponik cieszyła się względami bywalców. Tym tropem idzie Zuza ze swoim przyjacielem sierżantem Nowakiem. Dokąd ich zaprowadzi…? Dodajmy, że oficjalnie śledztwo prowadzi grafoman Mariański, który „kocha” Lewandowską tak bardzo, jak ona go nienawidzi. Mocną stroną kryminałów Ostrowskiego, jak zawsze, są postacie i wątki drugiego planu. Jest stan wojenny. Oprócz wysypu milicjantów na ulic

Stara Słaboniowa i Spiekładuchy

Obraz
  Po „Słaboniową…” sięgnęłam spragniona opowieści o cudach i widach, rzeczach niezwykłych. Spodziewałam się klimatów słowiańskich: Mokosz chodzącej po polach, Swarożyca stojącego w płomieniach i innych elementów zaczerpniętych z dawnych wierzeń. Czy to właśnie otrzymuje czytelnik? Nie do końca. Pierwsze kilka stron przekonało mnie, że dalej będzie tylko ciekawiej! Przede wszystkim nie jest to książka „grzeczna”, lecz „grzeszna”. Grzech staje się tu pewnego rodzaju motywem przewodnim. A jak wiadomo, zanim grzech to kuszenie. I to nie przez byle kogo. Sam diabeł pod postacią kozła oraz i inne siły nieczyste, starają się zmącić spokój w umysłach naszych bohaterów. Nie brakuje tu opisów lubieżności, które popełniają postaci pod wpływem opętania. W „Słaboniowej…” ludzie mierzą się zarówno z siłami zła, jak i własnymi słabościami. Dosadność opisów oraz cięty język z pewnością nie są przeznaczone dla każdego.   Czytelnik powinien się przygotować na obcowanie z wiejską gwarą oraz pewnego rod