Między oknami. Opowieści polsko-żydowskie
Tematyka żydowska jest w modzie, dobrze się sprzedaje,
przynosi splendor. Wszystkie te przekonania możemy skreślić, czytając
najnowszą książkę Płocczanina Rafała Kowalskiego. Autor po prostu „tworzy
opowieści, jeśli czuje, że warto to zrobić”, nie dla uciechy tłumów.
A, że przy okazji eksploruje fascynujące historie płockich
Żydów to już bonus. Dar od losu, opowieść o nacjach chrześcijańskiej i
żydowskiej, które się mijały, ale nie współpracowały. Portrety są przeróżne.
Robi wrażenie wizerunek Themersonów, przy mnogości materiałów oszczędny, ale
jednocześnie wymagający mądrego wyboru przez samego Kowalskiego. Stefan uważany jest dziś za najwybitniejszego
artystę urodzonego w Płocku. Towarzyszymy mu tak naprawdę na każdym etapie
życia. Na budynku przy ul. Grodzkiej 5, gdzie mieszkał, została w 1993 r.
odsłonięta tablica. Z błędem – Themerson faktycznie wyjechał z Płocka o 5 lat
wcześniej. Ot, chichot losu!
Pojawia się wspomnienie Żydowskiej Biblioteki „Hazomir”,
czyli „Śpiew” po polsku, która w 1914 roku znalazła przystań przy Starym
Rynku 11. Jeden z inicjatorów jej powstania to
Izaak Greenbaum, uczeń obecnej Małachowianki. Żyje ideą syjonizmu, jak
cały krąg ludzi związanych z biblioteką. Księgozbiór jest bogaty (6215 tomów w
1935 r.), koszty wypożyczeń niewielkie, utrzymania natomiast duże, więc
sponsorzy byli mile widziani… Połowa książek jest w języku polskim, reszta „w
żargonie”, zapewne w jidysz i języku hebrajskim.
Kto wie, że Płock zabił potomka Elimelecha, słynnego cadyka z
Leżajska? Inny cadyk, Chaim Szapiro nie miał szczęścia do miasta. Został
oskarżony o współpracę z bolszewikami w 1920 roku, rzekomo strzelano z jego
mieszkania na rogu Tumskiej i Królewieckiej. Znaleźli się świadkowie, którzy
twierdzili, że człowiek ubrany w czarno-biały ręcznik dla lepszej widoczności
dawał znaki sowieckim żołnierzom ze swojego balkonu. Tłum domagał się ofiary i
ją, przy pomocy fałszywych świadków, dostał. Przed plutonem egzekucyjnym gdzieś
za Rogatkami Dobrzyńskimi skazany cadyk owija się w szal modlitewny, zwany
tałesem i krzyczy: Szma Israel! – Słuchaj Izraelu. Nie istnieje macewa nad
szczątkami Chaima Szapiro na cmentarzu żydowskim w Płocku, więc nie wiadomo
dokładnie, gdzie jest pochowany.
Profesor Marcin Wodziński z Katedry Judaistyki Uniwersytetu Wrocławskiego,
światowej sławy specjalista w zakresie chasydyzmu przyznaje, że historia Chaima
Szapiro zaciekawiła go jako przykład uwikłania religii i wojny. Jest ona
dla niego przejawem mordu sądowego.
Są też w publikacji historie, które łączą. W książce obszernie
przedstawieni są Helena Czernek (tylko ona ma rodowód częściowo żydowski) i
Aleksander Prugar, znani jako Mi Polin. Zajmują się dokumentacją śladów po
mezuzach. Były to zwoje pergaminu z ręcznie pisanymi
fragmentami Starego Testamentu, umieszczone w futrynie pobożnego domu. W Płocku
najlepszy ślad artyści zdjęli z płockiej kamienicy przy Kwiatka 9, a obecnie
znajduje się w futrynie Muzeum Żydów Mazowieckich. Intryguje portret
urodzonej w Mławie żydowskiej emancypantki i znanego płockiego rzemieślnika
fryzjera. I jeszcze wiele ciekawych portretów. Kowalski nie ocenia, Kowalski
pisze o faktach. Nawet o takich, które bolą. Niektórzy Żydzi nie chcieli po
wojnie przyjeżdżać do Płocka. Dopiero ich wnukowie wracają zobaczyć ziemię
swoich przodków.
Czytelnik książki ma wrażenie, że stoi za szybą, która
przenosi w czasie. Szkło, niby tak pospolite i często potłuczone, jest kluczem
do publikacji, która wszak ma okna w tytule.
Książka jest bogata edytorsko, z fotografiami, z gatunku
tych, które „chce się wziąć do ręki”.
Milena
Rafał Kowalski, Między
oknami. Opowieści polsko-żydowskie, Płock 2025

Komentarze
Prześlij komentarz