Posty

Wyświetlanie postów z 2024

Krwawy Mikołaj

Obraz
Uwaga! Na trzy tygodnie przed mikołajkami w Płocku zaczął grasować Krwawy Mikołaj. Jeśli ktoś chce się bać – powinien sięgnąć po najnowszą książkę Jacka Ostrowskiego. To już 12. część przygód płockiej mecenaski Zuzy Lewandowskiej. Wyobraźnia autora zdaje się nie mieć granic, skoro Zuza przez ten czas odwiedziła nawet… Kubę. Tym razem akcja dzieje się w Polsce, co nie znaczy, że tylko w samym Płocku. Szczegółów nie mogę zdradzić. Mogę za to powiedzieć, kogo nie lubi Zuza: damskich bokserów, rozwodników porzucających swoje partnerki, kiepskich mścicieli i niedorobionych prawników. Oczywiście do tego grona zaliczają się też szantażyści. Tym razem oprócz dwóch wątków kryminalnych autor zawiązał także obyczajowy – Zuza wydaje w spółdzielni Kacze Pióro swoją autobiografię, czym wywołuje w mieście prawdziwe tornado. Każdy poszukuje swoich alter ego. Dość powiedzieć, że kapitan Mariański zdobywa wdzięczne nazwisko Knur. Zagadka historyczna, o fabule związanej z Katyniem, wym...

Adam i jego Płock

Obraz
  Gabriela Nowak-Dąbrowska z Fundacji „Nobiscum” napisała interesujący paradokument dla dzieci. Książeczkę ilustrował sam Jakub Guterman, znany płocczanin i malarz, który po wielu przeżyciach zawędrował do Izraela. Bohaterem jest mały Adaś, który ogląda Płock z perspektywy żydowskiego dziecka. Pierwsze lata swojego dzieciństwa spędził w domu Szmula Pszenicy przy ul. Sienkiewicza 51, kolejne pod znacznie bardziej lepszym adresem - Kolegialna 4, w kamienicy rodziny Płońskierów. Posiadali tam cztery pokoje, kuchnię i łazienkę z wanną, umywalką i ubikacją. W mieszkaniu mama Adama prowadziła hotel. Chłopiec miał w Płocku szczęśliwe dzieciństwo, miał też opiekunkę Polkę, która często prowadzała Adasia do kościoła, gdzie słuchał katolickich modlitw. W domu mówiono po polsku, tylko gdy rodzice rozmawiali o rzeczach nieprzeznaczonych dla dziecięcych uszu, używali jidysz. Przestrzegano też tradycji żydowskiej. Podczas najważniejszych świąt - Rosz Haszana, Jom Kipur i Pesach rodzina ubi...

Wampir z Parowy

Obraz
  Do książki Mariusza Nowaka  „Wampir z Parowy” podchodziłam dwa razy. Najpierw zniechęciła mnie duszna więzienna atmosfera, mnogość grypsery, a co za tym idzie konieczność sprawdzania przypisów na dole strony. Za drugim razem, po przejściu scen więziennych, książka okazała się niezłym kryminałem, nieobarczonym emfazą i próżnym popisywaniem się autora zawodową znajomością środowiska. W Zakładzie Karnym w Płocku dokonano makabrycznego odkrycia.  W zamkniętej dyżurce wychowawców ujawniono zwłoki z odciętą głową. Jak się okazało było to ciało majora Marcela Żabińskiego, który dzień wcześniej odchodził na emeryturę. Zagadkę śmierci oficera Służby Więziennej ma wyjaśnić zespół śledczy pod kierunkiem prokuratora Cypriana Podgórskiego. Tymczasem prowadzenie śledztwa w środowisku więzienników to piekielnie trudne zadanie.  Kluczem do rozwiązania zagadki okazuje się postać skazanego na karę śmierci Ignacego Knychały, którego media nazwały „Wampirem z Parowy”. Pło...

Płock powojenny

Obraz
  Od Tomasza Piekarskiego i Piotra Gryszpanowicza otrzymujemy tym razem książkę, można rzec, socjologiczno-urbanistyczną. Ta pierwsza część określenia przynależy pierwszemu z tego duetu, druga jest popisem Piotra Gryszpanowicza. Tomasz Piekarski przedstawia „Powojenny obraz miasta. Płock w latach 1945-1946.” Jak można się domyślać, jest to tekst bolesny, ale błyskotliwy i pełen optymistycznych znaków odradzania się rzeczywistości. „Na ulicach pełno szkła z rozbitych szyb – nie tylko od bomb, ale szyb wystawowych rozgromionych sklepów”, wspomina Jadwiga Stypułkowska. Wojna pozostawiła po sobie trwałe ślady brutalnej działalności okupanta. Zaginęło 11,5 tysiąca mieszkańców, czyli 34 proc. płocczan, w tym 8 tys. płockich Żydów. Duże straty poniosło płockie duchowieństwo. Niemcy zamordowali 115 księży diecezji płockiej, w tym jej ordynariusza abp Antoniego Juliana Nowowiejskiego oraz bp Leona Wetmańskiego. Problemem pierwszych miesięcy „po wyzwoleniu” były przemieszczające się oddzia...

Śmierć na bogato

Obraz
  Na spotkaniu autorskim Jacka Ostrowskiego w Książnicy Płockiej jedna z czytelniczek z pierwszych rzędów wyznała, że przeczytała najnowszą książkę autora w… cztery godziny. Czy to możliwe? Faktycznie mnóstwo w niej akcji, niewiele opisów, dużo złotych myśli, goryczy i mądrości. Jacek Ostrowski, który  w 10 książkach pisał o prawniczce Zuzie Lewandowskiej,  tym razem sięgnął po inną postać, ale znowu kobiecą. Agata o wielu twarzach i nazwiskach (jednym z nich jest Johnson) jest niezrównanym operatorem drona w amerykańskiej armii. Urodziła się w Płocku, ale wychowała w Stanach Zjednoczonych. Tym samym tradycyjnie, choć epizodycznie, pojawia się nasze miasto, a nawet sama podstarzała, choć nadal szybka i czujna Zuza Lewandowska. Agata, czarnowłosa przystojna kobieta, na wojnie w Syrii była torturowana i pozostały jej po tym paskudne blizny, nie tylko na twarzy. Jeśli używa maści, (jak znajdzie czas i ochotę), blizny rozjaśniają się i mniej bolą. ...

Wierzmy wierszom

Obraz
  Co trzeba? Na to pytanie polska poezja daje znakomitą odpowiedź: „Trzeba z żywymi naprzód iść”. Ona sama ma z tym postulatem Adama Asnyka pewien kłopot, bo dawne echa, szczególnie romantyczne, wabią w przeszłość jak świtezianki. Jednak ważniejsza jest obecność autorów, którzy zwracają uwagę nadążaniem za literacką rzeczywistością, byciem w ruchu, trzymaniem ręki na pulsie świata. Jednym z takich poetów jest Jacek Maria Hohensee. Jego utwory z tomiku Piasek czyta się tak, jakby informacja w biogramie na końcu książki „urodzony w 1943” była błędem, chochlikiem drukarskim. Piasek opublikowała warszawska Fundacja Duży Format, więc biogram skupia się na informacjach o wartości ogólnopolskiej (że twórca to ceniony pisarz i malarz, autor scenariuszy do spektakli i filmów, a także scenografii dla Teatru Telewizji i innych programów TVP), natomiast pomija szczególny związek artysty z Płockiem. I to związek podwójny: Jacek Maria Hohensee od kilku dekad regularnie robi s...

Bezduszni: zapomniana zagłada chorych

Obraz
  Z regionalnej półki! Psychicznie chorzy ludzie reagowali na wywózkę różnie. Jedni spokojnie, inni chichotali, jeszcze innych odziano w kaftan bezpieczeństwa. Odważna niemiecka pacjentka wylała na gestapowca zawartość nocnika. Jakby przeczuwali, że już nie wrócą. Na salę, do domu ani nigdzie więcej. Pierwsze komory gazowe testowano właśnie na   „warjatach”, „idiotach”, „kretynach”, „imbecylach”. Przed wojną Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Gostyninie był wzorową placówką, chorzy oprócz tradycyjnych metod, byli leczeni nowocześnie, mieli terapię zajęciową, ogród, a nawet własną gazetę. „Jedyne w swoim rodzaju pismo redagowane przez warjatów”. „Nie byłoby tego wszystkiego bez Eugeniusza Wilczkowskiego, czterdziestolatka z pokaźną już łysiną i krótkim wąsem pod orlim nosem.” Na swojego zastępcę i ordynatora oddziału męskiego Wilczkowski wybiera młodszego o pięć lat kolegę Karola Mikulskiego. „Mikulski ma lekkiego zeza, bardzo wysokie czoło i duże odstające uszy....