Posty

Terapia odzyskiwania wspomnień

Obraz
„Grzech zaniechania” to najnowsza powieść z cyklu z Agatą Górską i Sławkiem Tomczykiem w roli głównej. Nie znam wcześniejszych, ale w niczym nie przeszkadza to w lekturze ostatniej, interesującej pozycji, która pozwala zajrzeć do świata psychoterapeutów i zgubnych czasem skutków ich terapii. Tak, proszę Państwa, nieodżałowany Zygmunt Freud czai się na kartach tej książki, gotów pociągnąć czytelnika na skraj wypartych wspomnień z dzieciństwa, które mogą popchnąć do działań niekoniecznie zgodnych z prawem. „Pracownica ośrodka terapeutycznego znajduje leżące na posadzce, zakrwawione zwłoki swojej szefowej - psychiatry Antoniny Brzozowskiej” - tyle zacytuję z okładki.   W powieści urzekła mnie niekonwencjonalna intryga, bogate tło obyczajowe i, zapewne, solidny risercz. Autorka niewątpliwie wie, o czym pisze, a więc musiała odrobić lekcje z psychoanalizy i bogatej oferty ośrodków terapeutycznych dla młodzieży i dorosłych z przedrostkiem psycho-, których liczba rośnie jak grz...

Topienie Marzanny

Obraz
„Na świętego Grzegorza (12 marca) idzie zima do morza. Grzeje więcej, lody płaczą, rzeki warczą, brzegi znaczą.” Kiedy za oknem mróz i odechciewa się wszystkiego, warto przypomnieć sobie rytuały, które od dawna porządkowały rzeczywistość i pozwalały ludziom odnaleźć się w, często nieprzyjaznym, świecie. Doskonale opowiada o nich Barbara Ogrodowska w książce „Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne”.  Autorka uporządkowała obyczaje w sposób chronologiczny, zgodny z porami roku i świętami liturgicznymi. Książka jest bogato ilustrowana, zarówno zdjęciami i reprodukcjami archiwalnymi, jak i fotografiami współczesnymi, na przykład procesji w Niedzielę Palmową na Kurpiach.  Docenić należy pracę grafika, który ten obszerny materiał atrakcyjnie przedstawił. Ciekawostki i przysłowia są dodatkowo uwypuklone na marginesach. Mnie, nietrudno odgadnąć dlaczego, najbardziej interesowało nadejście wiosny.  Autorka podkreśla, że w czasie Wielkiego Postu, niezależnie od wszystkich...

Kryminał seksem podszyty

Obraz
Jeśli ktoś lubi wysmakowaną, subtelną literaturę kryminalną Marka Krajewskiego, Wojciecha Chmielarza, Borysa Akunina czy Jo Nesbø niech lepiej nie sięga po „Prokuratora” Pauliny Świst, bo będzie zawiedziony. To książka okrzyknięta bestsellerem trochę na wyrost. Całość jest – na tle młodej polskiej literatury kryminalnej - powiedziałabym,  przaśna  i nie wnosi nic nowego. Dialogi są drewniane, a zapowiedzi na okładce: ostry seks, ostry język, ostra jazda są jak najbardziej na miejscu, ale do powieści obyczajowej bądź literatury spod znaku Greya i nie dziwi mnie to, że autorka, adwokat z Wrocławia, kryje się pod pseudonimem. Teraz przepraszam Czytelników za krótkie streszczenie intrygi, a zarazem próbkę języka powieści. Facet przespał się z laską, która okazała się adwokatem broniącym w jego pokazowym procesie. W dodatku wyszło na jaw, że jest samcem alfa, wysokim, z kwadratową szczęką i kobietą wstrząsały co chwila dreszcze. Do tego jeszcze prokuratorem. Przestępca...

Obsesja

Obraz
Zmysłowy tytuł. Pachnący. Ale to nie jest książka o perfumach Calvina Kleina. To lepki aromat zaburzeń psychicznych, niedomytych pacjentów oddziału psychiatrycznego Szpitala Wschodniego w Warszawie i palonego, za cichym przyzwoleniem lekarzy, tytoniu. Zastanawiam się, czy Katarzyna Berenika Miszczuk (ur.1988) pisze, kiedy nie leczy ludzi, czy na odwrót. Ma imponujący dorobek, jak na tak młodą autorkę, absolwentkę medycyny. Pierwszą powieść Wilk napisała jako piętnastolatka, dziś jest praktykującym lekarzem i ma na koncie dwanaście książek. Obsesja to thriller medyczny, otwierający nowy cykl. Dotąd autorka specjalizowała się w powieściach fantasy.  Ludzie spoza branży lubią zaglądać w środowisko lekarskie, czego dowodem jest choćby popularność seriali medycznych. Książka Miszczuk daje taką możliwość z pierwszej ręki. Pacjentów w niej prawie nie ma. No chyba, że przypadkiem nawiną się pod skalpel mordercy. Za to pokoje lekarskie, upiorne szatnie, windy, piwniczne korytarz...

Szampańskiej zabawy i do siego roku

Obraz
W czytelni Książnicy Płockiej czeka na Państwa perfekcyjne wydawnictwo dla literatów i barmanów; intelektualny fikołek, który zgrabnie łączy twórczość z trunkami: Literacki almanach alkoholowy Aleksandra Przybylskiego. Autor przedstawia w nim ze swoistą nonszalancją i znawstwem (mam nadzieję, że przede wszystkim literatury) najróżniejsze trunki, którymi raczą się autorzy i bohaterowie literaccy. Oczywiście zachowuje prawo do subiektywnego wyboru. Alkohole posegregowano na grupy: piwa, wina …i wynalazki, wódki, koktajle, niepijane, nieistniejące i nierozpoznane, remedia, gry i zabawy. Każda poprzedzona cytatem. Z kolei trunek ma udokumentowane pochodzenie, stosowny fragment literacki , no i najmniej atrakcyjne, acz mocno wychowawcze skutki uboczne. Weźmy piwo.  Pilsner i Hrabal. Literatura Hrabala jest dosłownie zanurzona w piwie. "Złota ciecz wypływa z każdego zdania, tryska z kartek i ochlapuje czytającego pozostawiając na jego ubraniu, oczach, włosach i ustach ciężk...

Mazury jak Dziki Zachód

Obraz
Mariusz Czubaj to jeden z niekwestionowanych mistrzów polskiego kryminału, a R.I.P to kawał dobrze wykonanej roboty.  Autor odrobił lekcję z kinematografii, więc jego bohater, niczym Clint Eastwood w słynnej „dolarowej” trylogii Sergio Leone, jeździ miedzy Szczytnem a Starymi Kiejkutami, chcąc zaprowadzić  ład i porządek. Nazywa się Marek Hłasko i jest byłym policjantem, a obecnie prywatnym detektywem, specjalizującym się w poszukiwaniu osób zaginionych. Tym razem na zlecenie znanej prokurator  Hyżej poszukuje jej siostrzenicy Magdy Wolskiej, a przy okazji odkrywa przeszłość swojego ojca. Przeszłość, o której stary Hłasko nigdy synom nie mówił, a został po niej kawałek blaszki z wykłutymi tytułowymi literami. W ogóle onomastyka jest wielką zaletą książki, widać, że autor nie sięgnął po przypadkowy zbiór nazw. Książka pokazuje, jak można bawić się choćby nazwiskami, osiągając przy tym komiczny efekt. Detektyw nazywa się Marek Hłasko i, chcąc zachować w tajemnic...

Wanda

Obraz
„Wanda jest najprawdopodobniej  p i e r w s z ą  kobietą w górach Karakorum, która w 1982 roku przemierza drogę do bazy pod K2, kuśtykając po lodowcu” – można przeczytać w znakomitej biografii Wandy Rutkiewicz (1943-1992) autorstwa Anny Kamińskiej. 120 km, przy nieznacznej pomocy kolegów. Nigdy nie dała po sobie poznać, że jest jej ciężko. Szerpowie zapamiętali to tak dobrze, że  Polka na kulach na długo stała się symbolem wspinającej się białej kobiety. Wymagająca wobec siebie i innych, gwałtowna, uparta, zafiksowana na punkcie gór, w których zginęła tak, jak przewidziała.  Autorka biografii Rutkiewicz, przeprowadzając setki rozmów z bliskimi, znajomymi alpinistki,  opierając się na materiałach prasowych tworzy wizerunek kobiety niezwykłej,  outsiderki.  To książka pisana na żywo i w bibliotece, oparta na solidnym researchu. Wanda Rutkiewicz nie widziała życia poza górami. Najpierw wspinała się na skałkach. W tym środowisku poznała pierwszego...